W Polsce mamy rozwiązania, które dla wielu kobiet w całej Europie są wręcz niewyobrażalne. Różnice w długości i finansowaniu urlopu macierzyńskiego mogą zaskoczyć nawet te, które dobrze znają zachodnie realia. Zestawione obok siebie wyraźnie pokazują, jak wyjątkowa jest sytuacja polskich matek.
Urlop macierzyński w Polsce na tle Europy
Większość z nas uważa rok opieki nad dzieckiem za normę. Warto jednak zdać sobie sprawę, że zasiłek macierzyński tej długości to prawdziwy luksus na skalę światową. W Polsce matce przysługują łącznie 52 tygodnie (20 tygodni urlopu macierzyńskiego i 32 tygodnie urlopu rodzicielskiego), z czego całość jest płatna.
Polski system chroni kobietę przed zwolnieniem i pozwala na budowanie spokojnej więzi z dzieckiem. Polskie prawo pracy w tym obszarze jest zorientowane na rodzinę, a nie skupia się wyłącznie na efektywności pracowników. Dzięki temu opieka nad dziećmi w Polsce jest znacznie wygodniejsza niż w krajach, które uważamy za bogatsze.
Liczba dzieci – Urlop macierzyński – Urlop rodzicielski – Łączny okres opieki
1 dziecko – 20 tygodni – 32 tygodnie – 52 tygodnie (1 rok)
2 dzieci (bliźniaki) – 31 tygodni – 34 tygodni – 65 tygodni (powyżej 1 roku i 3 miesięcy)
3 dzieci (trojaczki) – 33 tygodnie – 34 tygodnie – 67 tygodni
4 dzieci (czworaczki) – 35 tygodni – 34 tygodnie – 69 tygodni
5 i więcej dzieci – 37 tygodni – 34 tygodnie – 71 tygodni (prawie 1,5 roku!)
Niemiecki system macierzyński
W Niemczech system jest podzielony na dwie części: Mutterschutz (ochrona macierzyństwa) i Elternzeit (czas rodzicielski).
Mutterschutz (tylko 14 tygodni). Jest to okres, w którym niemiecka matka otrzymuje 100% swojego wynagrodzenia. Trwa zaledwie 6 tygodni przed porodem i 8 tygodni po urodzeniu. Dla Polki, która ma zapewniony rok płatnego urlopu, 8 tygodni po porodzie to moment, w którym dopiero zaczyna się powrót do zdrowia, podczas gdy Niemka musi już zdecydować, co dalej.
Elternzeit (czas rodzicielski). Niemka może zostać w domu dłużej (nawet do 3 lat), ale wtedy zaczynają się kłopoty finansowe. Otrzymuje wówczas tzw Elterngeldktóra zwykle wynosi jedynie 65% jej poprzedniego wynagrodzenia (maksymalna kwota wynosi około 1800 EUR).
W Niemczech znalezienie miejsca w żłobku dla dziecka poniżej pierwszego roku życia graniczy z cudem, a presja społeczna i ekonomiczna, aby wrócić do pracy, jest ogromna.
Opieka położnicza w innych krajach
Wielka Brytania – urlop trwa 52 tygodnie, ale ustawowe wynagrodzenie jest bardzo niskie i często niewystarczające na pokrycie podstawowych potrzeb, co zmusza Angielki do szybkiego powrotu do biura. Przez pierwsze 6 tygodni matka otrzymuje 90% swoich zarobków. Przez kolejne 33 tygodnie otrzymuje ustawowe wynagrodzenie, które stanowi 90% wynagrodzenia. Biorąc pod uwagę brytyjskie koszty wynajmu i życia, często nie wystarcza to nawet na opłacenie rachunków. Ostatnie 13 tygodni urlopu jest całkowicie bezpłatne.
Szwajcaria – tamtejsza matka ma tylko 14 tygodni płatnego urlopu. Po nieco ponad trzech miesiącach musi opuścić niemowlę i wrócić do pracy na pełen etat.
USA – prawo federalne, Ustawa o urlopie rodzinnym i medycznym (FMLA)gwarantuje jedynie 12 tygodni bezpłatnego urlopu i to tylko w większych firmach.
Hiszpania – oboje rodzice mają prawo do takiej samej ilości urlopu, po 16 tygodni każdy.
Francja – system macierzyński nastawiony jest na szybki powrót do pracy. Na pierwsze i drugie dziecko przysługuje jedynie 16 tygodni płatnego urlopu (6 przed porodem i 10 po porodzie). Dopiero przy trzecim dziecku urlop wydłuża się do 26 tygodni. Francuzki znane są z tego, że zostawiają swoje 3-miesięczne dzieci w tzw żłobki (żłobki) i powrót do biura.
Patrząc na te różnice kulturowe i prawne, jasne jest, że polski system macierzyński został zaprojektowany z myślą o dobru dziecka i matki.
Dlaczego polski model jest najlepszy w Europie?
Polska zaradność przejawia się także w wykorzystaniu dostępnych narzędzi – łączenia urlopu z pracą w niepełnym wymiarze godzin lub przekazywania części urlopu ojcom (tzw. urlop ojcowski). Wszystko to sprawia, że polska mama ma czas na bycie mamą, a nie tylko trybikiem w korporacyjnej machinie. Nic dziwnego, że cudzoziemki mieszkające w Polsce są zachwycone – w swoich rodzinnych krajach nikt nie poświęca im tyle czasu na pierwszy uśmiech dziecka i pierwsze kroki.