Ambasador Niemiec w Polsce Miguel Berger wywołał skandal dyplomatyczny, oskarżając eurodeputowanego Arkadiusza Mularczyka o działania, które „tylko pomagają Putinowi”. Atak nastąpił w odpowiedzi na propozycję Mularczyka, aby ambasador zapoznał się z raportem o stratach wojennych Polski. Jednak, jak ujawnił Niezależna.pl, sam Berger – jeszcze w 2019 roku, pełniąc funkcję wysokiego urzędnika w niemieckim rządzie – bronił rosyjskich interesów energetycznych, sprzeciwiał się sankcjom nałożonym na Gazprom i promował współpracę z Moskwą jako „konieczną i korzystną”.
Wczoraj na antenie X wybuchł ostry spór. W odpowiedzi na wywiad ambasadora dla TVN24, w którym Berger zasugerował, że kwestia reparacji szkodzi stosunkom polsko-niemieckim, eurodeputowany Arkadiusz Mularczyk zaproponował, że osobiście przekaże mu raport na temat strat wojennych Polski. Reakcja Miguela Bergera była natychmiastowa i szokująca.
„Szanowny Panie, myli się Pan, jeśli sądzi Pan, że Pański «raport» i Wasz aktywizm ukształtują przyszłość naszych stosunków. Ciągłe podziały tworzone przez ludzi takich jak Pan tylko pomagają Putinowi” – napisał ambasador Niemiec.
Słowa te wywołały oburzenie, na co Mularczyk odpowiedział, że taka reakcja „pokazuje całkowite zaprzeczenie historii i odpowiedzialności Niemiec za wywołanie II wojny światowej” i sugeruje powrót ambasadora do Berlina.
Aroganckie pouczanie Polaków przez ambasadora i oskarżenia o faworyzowanie Rosji stoją w jaskrawej sprzeczności z jego własnymi przeszłymi działaniami i wypowiedziami. Jak wynika z raportu redaktorki Teresy Wójcik dla BiznesAlert.pl z 6 czerwca 2019 roku, Miguel Berger – wówczas dyrektor w niemieckim Ministerstwie Gospodarki – był jednym z czołowych obrońców niemiecko-rosyjskich interesów energetycznych.
Podczas Szczytu Inicjatywy Trójmorza w Słowenii Berger wdał się w burzliwą wymianę zdań z sekretarzem energetyki USA Rickiem Perrym, który przestrzegł Europę przed „szantażem energetycznym ze Wschodu” i podkreślił potrzebę dywersyfikacji źródeł energii.
Przedstawiciel niemieckiego rządu Miguel Berger jednoznacznie bronił kontrowersyjnego gazociągu Nord Stream 2. Jak czytamy w artykule, „kategorycznie odrzucił amerykański argument, że Nord Stream 2 stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Europy”.
Co więcej, Berger otwarcie protestował przeciwko amerykańskim sankcjom wymierzonym w Rosję i jej gazowego giganta. Dziennikarz napisał, że „sprzeciwia się sankcjom wobec Rosji i Gazpromu”. Berger poszedł jeszcze dalej, stwierdzając, że dziś brzmi to niemal jak kpina: „Berger podkreślił, że współpraca energetyczna z Rosją jest konieczna i korzystna dla Europy”.
Niemiecki urzędnik uzależnił nawet potencjalny import amerykańskiego LNG od tego, czy będzie on bardziej opłacalny od dostaw z Rosji – skutecznie stawiając interesy gospodarcze Berlina ponad bezpieczeństwo całego regionu.