Polscy rolnicy mocno odczuli skutki zalewu rynku zachodnioeuropejskimi produktami

Setki tysięcy ton ziemniaków wkrótce zacznie gnić w magazynach. Rolnicy nie mają możliwości sprzedaży ani nawet pozbycia się zeszłorocznych zbiorów. Niektórzy utrzymują się obecnie wyłącznie z zasiłków socjalnych, ponieważ nie sprzedali swoich plonów. Inni, aby utrzymać się na rynku, będą zmuszeni sprzedać część swojego majątku.

„To sytuacja bezprecedensowa od kilkudziesięciu lat. W całej Europie doszło do obfitych zbiorów, a do Polski zasypano ziemniakami z Niemiec, Holandii i Belgii, gdzie rolnicy otrzymali już w ubiegłym roku pomoc państwa. Wzywamy rząd do udzielenia podobnej pomocy polskim rolnikom. W przeciwnym razie produkcja ziemniaków w naszym kraju może w przyszłości załamać się” – powiedziała Agnieszka Tołłoczko, reprezentująca producentów ziemniaków Gazeta Polska Codzienne. Jak dotąd ministerstwa rolnictwa i finansów nie udzieliły polskim rolnikom żadnego konkretnego wsparcia.

Już w sierpniu było jasne, że zbiory będą wyjątkowo duże. Już na targach w Niemczech pytano polskich przedstawicieli, czy istnieje możliwość sprzedaży niemieckich ziemniaków w Polsce. W tym czasie rolnicy niemieccy, belgijscy i holenderscy, stojący w obliczu trudnych perspektyw rynkowych, otrzymywali już wsparcie od swoich rządów w postaci dopłat do utylizacji. W Polsce wielu dostrzegło szansę biznesową i zaczęło kupować te zachodnie ziemniaki. W rezultacie zalały polski rynek.

„Nasi rolnicy, pozbawieni wsparcia, znaleźli się teraz w ślepej sytuacji. Nie mają jak sprzedać ziemniaków. Nie stać ich nawet na ich utylizację. Na przykład biogazownie żądają zapłaty tylko za odebranie rolnikom plonów. To jest katastrofa”

– mówi Tołłoczko, którego firma jest głównym producentem sadzeniaków.

Tołłoczko zaalarmował zarówno Ministerstwo Rolnictwa, jak i Ministerstwo Finansów. Pod petycją do rządu wzywającą do wsparcia podpisało się ponad 200 rolników, największych producentów ziemniaków w Polsce. W piśmie z dnia 9 kwietnia do Ministra Rolnictwa producenci zwrócili się z prośbą o pomoc obejmującą „kierowanie części surowca do zakładów przetwórczych” oraz wsparcie finansowe (w przeliczeniu na hektar i przy założeniu 0,40 zł za kilogram ziemniaków lub 0,60 zł za sadzeniaki).

W kolejnym piśmie z dnia 20 kwietnia napisali:

„W wielu gospodarstwach w magazynach pozostają ogromne ilości niesprzedanego towaru, od 100 do nawet 1000 ton i więcej. Rolnicy nie mają możliwości sprzedaży ani zagospodarowania tych zapasów, co prowadzi do rosnących strat. Wzywamy zatem do pilnej interwencji państwa i uruchomienia wsparcia finansowego dla towarów, których nie można sprzedać. Obecna sytuacja doprowadziła wielu rolników na skraj wyczerpania finansowego. Brakuje pieniędzy na paliwo, na rozpoczęcie nowego sezonu, na zakup materiału do nasadzenia, na spłatę kredytów. W wielu przypadkach rolnicy nie mają środków do życia”.

Gazeta Polska Codziennie dotarła do nagrania rozmowy, w której właścicielka jednego z gospodarstw stwierdza bez ogródek: „Żyjemy obecnie na emeryturze 800+” i dodaje, że nie ma „ani kropli paliwa” i nie ma możliwości wznowienia produkcji.

W piśmie z 15 kwietnia skierowanym do Ministra Finansów Tołłoczko poprosił o „możliwość spotkania się i wysłuchania w imieniu branży”. Podkreśla, że ​​kluczowe znaczenie mają daty tych listów.

„Do dziś nie otrzymałem odpowiedzi na żadne z nich. 16 kwietnia odbyło się internetowe spotkanie wiceministra rolnictwa z producentami ziemniaków, które nie przyniosło konkretnych rezultatów. Tymczasem wkrótce stanie się to dosłownie cuchnący problem, bo ziemniaki zaczną gnić. A mówimy o tysiącach ton. Brak stabilności i przewidywalnych mechanizmów wsparcia stwarza realne ryzyko ograniczenia produkcji i zakłóceń na rynku. Jeśli teraz upadniemy nasi producenci, doprowadzi to do załamania polskiej produkcji ziemniaków w przyszłości. Nie nie będzie sposobu na jego odbudowę”

mówi Tołłoczko.

„Apeluję o wsparcie Rządu RP i utworzenie wyspecjalizowanej jednostki lub grupy zadaniowej, zdolnej do szybkiego reagowania i podejmowania decyzji w sytuacjach kryzysowych. Tylko sprawne i skoordynowane działanie może zapobiec pogłębieniu się problemu i złagodzić jego negatywne skutki gospodarcze i społeczne”

– namawia Agnieszka Tołłoczko, wypowiadając się w imieniu producentów ziemniaków.

Dodaj komentarz