Tusk o rozmowie z „FT”. Najpierw kpił z opozycji, a potem… mówił o „niepewnej reakcji sojuszników”

Donald Tusk był pytany w Sejmie o wywiad, którego udzielił „Financial Times”. Najpierw kpił z opozycji, która „nie zrozumiała jego słów”, bo wywiad był w języku angielskim, a potem… po raz kolejny kwestionował lojalność kluczowego sojusznika Polski, czyli Stanów Zjednoczonych. „Najwyższy czas – i chcę to bardzo mocno podkreślić – abyśmy mieli oczy szeroko otwarte i nie narażali się na niepewną reakcję naszych sojuszników, gdyby coś się wydarzyło” – dodał. powiedział.


W piątkowym wywiadzie dla jednej z największych zachodnich gazet – Financial Times – szef polskiego rządu Donald Tusk kwestionował „lojalność” najważniejszego sojusznika Polski – Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie zaapelował „wzmocnienie klauzuli wzajemnej obrony UE”. Tusk powiedział to gazecie „największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano w naszych traktatach (NATO)”. Ocenił ponadto, że potencjalny atak rosyjski może nastąpić w ciągu kilku miesięcy.

Tusk wyjaśnia swój wywiad i ponownie celuje w Stany Zjednoczone

„Skąd wziąłeś informację, że w ciągu kilku miesięcy planowana jest rosyjska agresja?” – Donalda Tuska pytali dziś dziennikarze w Sejmie.

Jego odpowiedź była zaskakująca, gdyż rozpoczęła się od ataku na opozycję, która – zdaniem Tuska – mogła nie zrozumieć jego słów, bo wywiad ukazał się w języku angielskim. Po tym nastąpiła jednak krytyka pod adresem sojusznika Polski – Stanów Zjednoczonych.

„Nie wszyscy, szczególnie ci komentujący z prawicy, mogli mieć okazję przeczytać ten wywiad w Financial Times. Był on po angielsku, więc być może ci, którzy komentują najgłośniej, mieli pewne trudności ze zrozumieniem, co tam powiedziałem „ – powiedział wymijająco Tusk.

Kontynuował: „Jednak informacje o możliwych prowokacjach i groźbie różnych form agresji ze strony Rosji na państwa bałtyckie czy inne państwa NATO są dostępne już od dłuższego czasu – nie tylko mnie, ale także prezydentowi, naszym służbom i służbom sojuszniczym. Niestety nie jest to żadna rewelacja w tym sensie, że tak – od dłuższego czasu docierają do nas sygnały, że Rosjanie przygotowują się do ewentualnych działań lub prowokacji. Najwyższy czas – i chcę to bardzo mocno podkreślić – mieć oczy szeroko otwarte i nie ryzykować niepewna reakcja naszych sojuszników, gdyby coś się wydarzyło.”

„Mówiłem już o tym otwarcie i powtórzę z pełną świadomością, że może to być niepopularne w niektórych kręgach. Reakcja części sojuszników na to, co wydarzyło się 10 września w naszej przestrzeni powietrznej – mam na myśli prowokację rosyjskiego drona – te niejasności sugerujące, że mógł to być wypadek, być może ukraiński. I mówię tu o najważniejszym sojuszniku. Tego nie można powtórzyć w sytuacji poważnych działań. Dlatego zrobię wszystko, aby zmobilizować zarówno naszych europejskich sojuszników, jak i naszych amerykańskich sojusznikiem do działania, gdy tylko pojawi się zagrożenie. Taki był mój zamiar, niestety oparty na prawdziwych informacjach”. – podsumował.

Dodaj komentarz