„Premier Tusk próbuje obecnie przypisywać sobie sukces prezydenta Karola Nawrockiego. A jeśli faktycznie tak się stanie, to będziemy to zawdzięczać zdecydowanemu stanowisku Prezydenta, wyrażonemu w jego piśmie do Komisji Europejskiej, w którym zaproponował, aby KE dobrowolnie, by tak rzec, wycofała się z tych działań” – powiedział Jacek Saryusz-Wolski w rozmowie z dziennikarzami. Niezależna.plkomentując reakcję Donalda Tuska na niepotwierdzone doniesienia o możliwości wycofania przez Komisję Europejską obowiązkowego mechanizmu relokacji migrantów dla Polski.
Tusk ogłasza sukces
W sobotę portal RMF24 opublikował spekulacyjny artykuł oparty na anonimowych źródłach, w którym brukselska korespondentka stacji Katarzyna Szymańska-Borginon stwierdziła, że Polska zostanie wykluczona z unijnego paktu migracyjnego ze względu na „ogromną liczbę uchodźców przyjętych z Ukrainy”. Według niej Polska nie będzie uczestniczyć w tzw. mechanizmie obowiązkowej solidarności.
Z nieoficjalnych informacji, niepopartych żadnym dokumentem, oświadczeniem czy decyzją, szybko skorzystał premier Donald Tusk, przypisując sobie rzekomy sukces. „Mówiłem, że w Polsce nie będzie relokacji migrantów i nie będzie! Gotowe” – napisał Tusk w mediach społecznościowych.
List Prezydenta Nawrockiego
Jacek Saryusz-Wolski, wieloletni minister spraw europejskich, były poseł i wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, a obecnie doradca Prezydenta RP, podkreślał w rozmowie z Niezależna.pl że przeciek Szymańskiej-Borginon „jeszcze wymaga potwierdzenia, a kluczową datą jest 15 października, kiedy Komisja Europejska podejmie pierwsze decyzje w tej sprawie”.
„Jest bardzo prawdopodobne, że tak się stanie” – powiedział – „nie oznacza to jednak, że Polska zostanie wykluczona z paktu migracyjnego na stałe, może zostać wykluczona jedynie w pierwszym etapie”.
Dodał, że jeśli informacje się potwierdzą, „przyczyny tej sytuacji należy doszukiwać się w piśmie Prezydenta RP do prezydent von der Leyen, które miało uprzedzać decyzje, które mają zostać podjęte w środę”.
„W piśmie tym – jak wszyscy wiedzą – Prezydent oświadczył, że Polska nie zgodzi się na przyjęcie imigrantów i przestrzegł panią von der Leyen, aby wzięła pod uwagę zarówno jego stanowisko, jak i szerokie poparcie społeczne dla niego w Polsce. Zrobił to, aby sprawa nie musiała być rozwiązywana w drodze konfrontacji”
przypomniał sobie.
Przeczytaj także: Prezydent Nawrocki odrzuca relokację nielegalnych imigrantów do Polski, powołując się na względy bezpieczeństwa narodowego
Mówili „nie”
Według Saryusza-Wolskiego, jeśli rzeczywiście taka decyzja zostanie podjęta, „będzie to wyraźny znak, że list prezydenta Karola Nawrockiego, wyprzedzający decyzję Komisji Europejskiej, spowodował, że w pierwszej fazie wycofała się ona z narzucania Polsce relokacji”.
Podkreślił, że „do niedawna – i w zasadzie nadal – Komisja Europejska, za pośrednictwem swoich rzeczników, na wszelkie wypowiedzi Polski sugerujące zwolnienie jej z relokacji zawsze odpowiadała stanowczym „nie”. KE konsekwentnie powtarzała: Polska nie będzie zwolniona; będzie traktowany jak wszystkie inne kraje”.
„W tej chwili premier Tusk próbuje przypisywać sobie sukces prezydenta Karola Nawrockiego. A jeśli rzeczywiście się to potwierdzi, będziemy to zawdzięczać zdecydowanemu stanowisku prezydenta wyrażonemu w jego piśmie, w którym zaproponował on, aby Komisja Europejska dobrowolnie, że tak powiem, w dobrej wierze wycofała się z tych działań. Być może tak się stanie i miejmy nadzieję, że tak się stanie, ale jeśli ta hipoteza się potwierdzi, KE musiała zdać sobie sprawę, że odrzucenie takiego gest dobrej woli może doprowadzić do eskalacji. Być może, uznając argumenty i stanowczość polskiego Prezydenta, Komisja wybrała ten sposób dobrowolnej powściągliwości i zdecydowała się nie narzucać Polsce mechanizmu relokacji, wbrew temu, co wcześniej wskazywała.”
wyjaśnił.
„Mów cicho i noś duży kij”
Podkreślił, że „wykazałoby to skuteczność taktyki znanej w języku angielskim jako „mów cicho i noś duży kij” – tak zwana „dyplomacja wielkiego kija” stosowana przez prezydenta USA Theodore’a Roosevelta.
„Między wierszami listu Prezydenta można było przeczytać, że gdyby Komisja Europejska nie ustąpiła, Polska uciekłaby się do skutecznego nieposłuszeństwa obywatelskiego i powołałaby się na przepis prawny pozwalający państwu członkowskiemu na wykluczenie się z działań w obszarze spraw wewnętrznych, czyli na art. 72 Traktatu UE. A gdyby zapadła niekorzystna decyzja, Polska po prostu fizycznie zamknęłaby swoje granice”
– podsumował Jacek Saryusz-Wolski.