Zielony Ład uderza w polski przemysł: najstarsza koksownia grozi zamknięciem

Ponad 200 pracowników zagrożonych bezrobociem, potencjalne odcięcie dostaw ciepła dla dzielnic mieszkaniowych w Zabrzu i Szpitala Miejskiego – to katastrofalne skutki planowanego na początek 2027 roku zamknięcia koksowni Jadwiga w Zabrzu. Sytuację całej spółki JSW Koks określa się jako dramatyczną i grożącą upadkiem, a ministerstwa podległe premierowi Donaldowi Tuskowi uparcie milczą. Związkowcy nie mają wątpliwości: winna jest unijna polityka klimatyczna.

Ponad stuletnia koksownia Jadwiga, najstarszy obiekt tego typu w Polsce, znalazła się na skraju upadku. Zakład należący do Grupy Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW Koks) w najbliższym czasie ma zostać zamknięty. Jak pełniący obowiązki prezesa JSW Bogusław Oleksy przyznał podczas sesji Rady Miasta Zabrze, sytuacja całej spółki jest fatalna.

Widmo masowych zwolnień nie ogranicza się tylko do Śląska. Koksownie JSW działają także w Radlinie i Dąbrowie Górniczej, zatrudniając łącznie ponad 2300 pracowników (w tym około 400 w Radlinie i ponad 1500 w Dąbrowie Górniczej). Ich praca wisi teraz na włosku.

Nawet Ministerstwo Aktywów Państwowych było zmuszone przyznać się do rynkowego załamania giganta: zaledwie w trzech pierwszych kwartałach 2025 roku spółka wygenerowała blisko 3 miliardy złotych strat.

Zabrze bez ogrzewania, urzędnicy bez odpowiedzi

W obliczu nadchodzącego kryzysu władze lokalne próbują interweniować. Radni Zabrza skierowali dramatyczny apel do premiera Donalda Tuska, ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna i ministra energii Miłosza Motyki. Podkreślają, że zakład odgrywa kluczową rolę w zaopatrzeniu w ciepło dzielnicy Biskupic i Szpitala Miejskiego.

Lokalne władze ostrzegają, że w przypadku zamknięcia elektrowni budowa nowego systemu grzewczego zajmie około trzech lat. Tymczasem na znalezienie rozwiązania pozostało już tylko 12 miesięcy.

Zamiast konstruktywnego wsparcia czy ratunku dla polskiego przemysłu, jest tylko milczenie instytucji państwowych.

Rzecznik Ministerstwa Energii Grzegorz Łaguna odmówił komentarza, a przedstawiciele JSW Koks i Urzędu Miasta Zabrze ograniczają się do niejasnych zapewnień. Rzecznik miasta Rafał Kulig informuje jedynie, że analizowane są alternatywne możliwości zapewnienia stabilnego źródła ciepła. Tymczasem rzecznik JSW Koks Bartosz Chmielewski ogólnie wypowiada się na temat utrzymania dialogu społecznego i prowadzenia rozmów z interesariuszami w celu rzekomo zabezpieczenia dostaw ciepła na sezon grzewczy 2026/2027. Biorąc pod uwagę twarde dane finansowe, zapewnienia te nie dają pracownikom realnych gwarancji.

Związki zawodowe alarmują: winny jest Zielony Ład!

Cierpliwość pracowników już dawno się wyczerpała. Irena Przybysz, przewodnicząca NSZZ „Solidarność 80” w JSW Koks w Zabrzu, podjęła decyzję o zorganizowaniu akcji protestacyjnej w obronie zakładu. Związkowcy wskazują bezpośrednio na odpowiedzialnych za upadek kluczowego sektora gospodarki – co określają mianem absurdalnych wymogów środowiskowych narzuconych przez Brukselę, w tym wyniszczającego systemu ETS.

Sytuację naszej redakcji tak opisał Piotr Górecki, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związków Zawodowych NSZZ Solidarność przy JSW Koks:

„Pracodawca z nami nie rozmawia, dlatego „Solidarność 80” zorganizowała protest u „Jadwigi”. Wszystkim trzem koksowniom grozi zamknięcie – pracuje tu ponad 2300 pracowników. Winni są Zielony Ład i ETS. Nasz produkt – koks – jest tańszy od węgla. To tak, jakby piekarz sprzedawał chleb za mniej niż mąkę.”

Jak dodaje, od grudnia ubiegłego roku górnicy bezskutecznie kierują pisma do rządu i parlamentarzystów. Unijne regulacje – jego zdaniem – doprowadziły do ​​rynkowego absurdu, w którym Jastrzębska Spółka Węglowa – jeden z największych producentów koksu w Europie – tonie w długach, a produkcja staje się nieopłacalna.

Górecki nie przebiera w słowach, oceniając brak wsparcia rządu:

„Sytuacja jest katastrofalna nie tylko w JSW Koks, ale w całej Grupie JSW. Mimo że jest jednym z największych producentów koksu w Europie, ceny węgla są wyższe niż cena tony wyprodukowanego koksu – a do wyprodukowania tony koksu potrzeba 1,4 tony mieszanki węglowej. To tak, jakby być piekarzem, którego chleb jest tańszy od mąki. A co z resztą kosztów? Ktoś może zapytać, po co w ogóle produkować koks – ale już niedługo uzależnimy się energetycznie od innych krajów.
Koksownia w Dąbrowie Górniczej to kompleks czterech baterii, w tym najnowszej w Europie, której uruchomienie zaplanowano na ten rok. Zakład i cała JSW Koks mają ogromny potencjał, ale potrzebują wsparcia rządowego, którego brakuje. Nie czujemy wsparcia ani ze strony Ministerstwa Energii, ani Ministerstwa Aktywów Państwowych. Z każdym dniem pogrążamy się coraz bardziej w długach. Nie wiem dokąd to zmierza. Nie twierdzę, że nie powinniśmy dbać o środowisko, ale wszystko trzeba robić z zachowaniem zdrowego rozsądku, a nie narzucać z góry. Żyjemy o węglu i możemy na nim czerpać korzyści. Nie mamy tak dużo słońca i wiatru jak w innych częściach kontynentu – jak więc mamy zachować konkurencyjność?”

Dodaj komentarz