„To, co wydarzyło się na tych korytarzach, było próbą przekształcenia bardzo poważnej sytuacji w jedną wielką farsę” – powiedział rzecznik PiS Rafał Bochenek, komentując kolejną konferencję prasową zorganizowaną przez Krzysztofa Rutkowskiego w sprawie Michała Kołodziejczaka. Politycy opozycji zażądali od Donalda Tuska wyjaśnień w związku z zarzutami stawianymi byłemu wiceministrowi rolnictwa przez jego byłe współpracownice.
Rutkowski wraca do Sejmu
We wtorek do Sejmu wrócił reprezentujący Michała Kołodziejczaka Krzysztof Rutkowski. Celebrytka obiecała informacje, które wywołają polityczne trzęsienie ziemi. Podczas spotkania z dziennikarzami nie podał jednak nazwisk osób, których dotyczą złożone przez niego skargi.
Rutkowski powiedział, że złożył do prokuratury skargę dotyczącą kilku osób, w tym obecnego wiceministra. Utrzymywał, że osoby te mogą spotkać poważne kłopoty. Nie podał jednak żadnych szczegółów dotyczących ich rzekomych działań.
„Wszystkie te osoby są chronione immunitetem, co oznacza, że mogą wpływać na świadków. Niektórzy ze świadków przebywają w więzieniu” – powiedział.
Dziennikarze przypomnieli mu o wcześniejszych obietnicach ujawnienia informacji, które wstrząsną polską polityką. Rutkowski odpowiedział, że podanie nazwisk poszczególnych osób umożliwiłoby im przygotowanie obrony.
PiS odpowiada na konferencję prasową Rutkowskiego: „Jedna wielka farsa”
Niedługo potem politycy PiS zorganizowali własną konferencję prasową. Opisali wystąpienie Rutkowskiego jako próbę odwrócenia uwagi od zarzutów wobec Kołodziejczaka.
„Spotykamy się w związku z konferencją prasową zorganizowaną przez pana Krzysztofa Rutkowskiego, który najwyraźniej ma być przedstawicielem pana Kołodziejczaka i zajmować się jego kontaktami z mediami” – powiedział Rafał Bochenek.
Rzecznik PiS przypomniał, że Kołodziejczak wszedł do polityki krajowej dzięki współpracy z Donaldem Tuskiem. Jego zdaniem premier powinien osobiście ustosunkować się do zarzutów pod adresem byłego wiceministra rolnictwa.
„To, co przed chwilą wydarzyło się na tych korytarzach, było próbą przekształcenia bardzo poważnej sytuacji w jedną wielką farsę. A twarzą tej farsy, proszę państwa, ma być nikt inny jak pan Rutkowski, którego rolą jest odwracanie uwagi i przekręcanie faktów, tak aby opinia publiczna nie skupiała się na tym, co się naprawdę wydarzyło i czego dotyczą zarzuty wobec pana Kołodziejczaka. Są to podejrzenia o bardzo poważne przestępstwa i nadużycia, w tym wobec kobiet” – powiedział Bochenek.
Zarzucił rządzącym, że starają się milczeć na temat całej sprawy.
„Pan Kołodziejczak spotyka się z zarzutami o bardzo poważne nadużycia. Donoszą o tym media. Tymczasem rząd stara się jakoś przemilczeć tę sprawę i odwrócić uwagę opinii publicznej od jej istoty. Pojawiły się zarzuty o mobbing w miejscu pracy i podawanie narkotyków. To także nasze pytania do pana Kołodziejczaka i konferansjera tego cyrku Donalda Tuska. Czy wszystko, co mówi się publicznie o jego prawej ręce, którą osobiście wciągnął do polityki, jest prawdą? Czy tego typu incydenty z udziałem pana Kołodziejczaka rzeczywiście miały miejsce?” – zapytał rzecznik PiS.
„Co zrobili prokuratorzy?”
Bochenek odniosła się także do deklaracji koalicji rządzącej na temat ochrony praw kobiet.
„Przez lata wmawiano nam, że prawa kobiet są bardzo ważne i że szacunek dla kobiet jest niezbędny. Wiemy o tym, ale pytanie: jak to wygląda w praktyce wśród polityków Koalicji 13 Grudnia? To nie pierwsza tego typu sprawa z zarzutami wykorzystywania kobiet i poddawania ich różnym formom znęcania się” – powiedział.
Rzecznik PiS zażądał także konkretnych działań ze strony organów ścigania.
„Czy pan Kołodziejczak zażywał narkotyki? To też pytanie do niego. Czy podawał je kobietom, w tym bez ich wiedzy? Czy znęcał się nad kolegami? Czy pan Kołodziejczak stosował przemoc werbalną i fizyczną? I co w tej sprawie zrobiła prokuratura? Od kilku dni pojawiają się kolejne doniesienia, relacje i zarzuty kobiet dotyczące pana Kołodziejczaka, koalicja rządząca nie wydała jednak żadnego oświadczenia” – powiedział.
„Michał Kołodziejczak rzekomo stworzył to piekło dla kobiet”
W podobnym tonie wypowiadała się była wiceminister rolnictwa Anna Gembicka. Poseł przypomniał okoliczności współpracy politycznej Kołodziejczaka z Donaldem Tuskiem przed wyborami parlamentarnymi.
„Na pewno wszyscy pamiętacie, jak Donald Tusk przedstawił Michała Kołodziejczaka jako zbawiciela polskiego rolnictwa. Oczywiście był to cyniczny manewr przedwyborczy, mający po raz kolejny oszukać rolników. A skończył się nie tylko kłamstwami, ale i bardzo poważnymi zarzutami” – powiedziała.
Gembicka zestawiła zarzuty pod adresem byłej wiceminister z wcześniejszymi wypowiedziami polityków obecnej koalicji na temat praw kobiet.
„Pamiętam, jak przedstawiciele obecnej koalicji wychodzili i krzyczeli o piekle dla kobiet. Jednak z nagrań prezentowanych przez Kanał Zero wynika, że Michał Kołodziejczak rzekomo stworzył takie piekło swoim współpracownikom. Te nagrania i relacje kobiet są naprawdę szokujące” – podkreśliła.
Skandal Kołodziejczaka
Skandal wokół Michała Kołodziejczaka wybuchł 9 października po opublikowaniu raportu przez Kanał Zero. Były współpracownik polityka opisała rzekomą przemoc, poniżanie, groźby i naciski w celu zażywania narkotyków. W raporcie znalazły się nagrania rozmów z udziałem Kołodziejczaka. W jednym kobieta oskarża go o wielokrotne oferowanie jej narkotyków pomimo jej wyraźnej odmowy.
„Wiesz, co jest cholernie przerażające? Sposób, w jaki zaproponowałeś mi narkotyki. Dziesięć razy mówiłam, że ich nie chcę” – powiedziała w nagraniu.
Na nagraniu polityk przyznaje, że „w jej pieprzonym domu” zażywał narkotyki z inną kobietą. Słychać też, jak kobieta mówi Kołodziejczakowi: „Powiedziałaś, że masz ze mną nagrania scen seksu”. Poseł temu nie zaprzecza. Zamiast tego mówi: „Powiedz mi, czego ode mnie chcesz? Dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści tysięcy złotych?” Później… zaprzeczył, jakoby mówił o pieniądzach. – No cóż, czego chcesz – pracy, czegoś do zrobienia, uwagi czy czego? – zapytał kobietę.